Koronawirus inaczej - czyli o pandemii, która od lat toczy nasze życie psychiczne

15/07/2020

Na całym świecie wciąż szaleje wirus Covid-19. Czekamy na moment, kiedy będzie można odetchnąć z ulgą i poczuć się bezpiecznie. Istnieje jednak wirus, z którym większości z nas przyjdzie się zmagać całe życie.


Nie potrafię , nie umiem, jestem za gruba, znowu schrzaniłem, staram się za mało etc. To wirus WK - wewnętrzny krytycyzm, który podcina nam skrzydła, odbiera energię i bardzo pogarsza jakość życia. Powoduje, że nie wykorzystujemy w pełni naszego potencjału a czasem wręcz uniemożliwia codzienne funkcjonowanie. Podobnie jak w przypadku Covid-19, wirus krytycyzmu rozprzestrzenia się na cały świat, zalewając go falą hejtu. Fora internetowe wypełnione są jadowitymi komentarzami, politycy prześcigają się w coraz to bardziej wymyślnych epitetach, wiele programów telewizyjnych buduje swoją popularność na publicznym poniżaniu uczestniczek i uczestników różnorakich konkursów a w szkołach ogromnym problemem jest przemoc rówieśnicza. I podobnie, jak w przypadku „naszego” Covid-19, dla niektórych spotkanie z wirusem krytycyzmu kończy się tragicznie.


Psychologia Procesu, której metody stosuję w codziennej pracy terapeutycznej z klientkami i klientami, podchodzi do tematu samokrytycyzmu wielowymiarowo. Przyjrzyjmy się zatem i wirusowi i chorobie z różnych stron.


Jak zwalczyć wirusa - naszego wewnętrznego krytyka?


Pierwszym krokiem do sukcesu jest zauważenie, że toczy się w nas infekcja. Gdy słyszę, jak moje klientki czy klienci pomniejszają swoje zasługi, obwiniają się, wyrażają o sobie negatywnie, zauważam głośno „O! Słyszę, że jest tu z nami krytyk”. Najczęściej następuje najpierw moment zdziwienia. Z naszego „ja” zostaje wyodrębniona część, która odpowiada za narrację negatywnie wpływającą na nasze uczucia i sposób, w jaki myślimy o sobie. To moment historyczny w pracy terapeutycznej. Osoba krytyka zostaje wyciągnięta na jaw i można mu się wreszcie świadomie przyjrzeć i rozpocząć badanie wirusa pod mikroskopem. Kto to jest? Co mówi? Jakim głosem i z jaką energią? Czy to głos męski czy damski? Jednej osoby czy wielu? Czy to głos kogoś z naszej rodziny? A może głos „ducha czasu”, kultury czy religii?


Nikt tak dobrze nie zna swojego krytyka jak osoba, która zgłasza się na terapię. Dlatego w trakcie sesji ma możliwość wcielić się w tę rolę i wygłosić wszystkie jego kwestie. Zaczyna się rozpoznanie „przeciwnika” i konfrontacja. Przechodzimy z pozycji ofiary do duchowego wojownika.

.


Większość treści przekazywanych przez wewnętrzną krytyczną postać jest bardzo ogólnikowa i sprowadza się do rzucania „dołujących” epitetów. Jednak dzięki pogłębionej pracy na sesjach rozwojowych czy terapeutycznych można z dużej próbki „odsiać” kilka szczegółowych odmian wirusa:

Krytyk Coach


Wbrew pozorom bywa, że krytyk ma nam do przekazania coś wartościowego. W pracy terapeutycznej najlepiej działa wtedy zmuszenie go, by był jak najbardziej precyzyjny. Zaczynając od okrutnej opinii jak „jesteś leniwa”, po zastosowaniu serii dociekliwych pytań, może się okazać, że krytyczna postać widzi nasz potencjał i domaga się od nas jego realizacji. Ba! Może nawet mieć dla nas bardzo precyzyjne rady, jak „zajmij się priorytetowo projektem X w pracy”, „wstawaj godzinę wcześniej, żeby ćwiczyć angielski, bo masz wtedy szansę na lepszą pracę”. Tak skonfrontowany krytyk staje się naszym bezcennym coachem.


Krytyk z potencjałem empatii


Bywa też, że krytyczna postać kocha nas i przejmuje się naszym życiem, ale jest jak nieporadny rodzic, który nie potrafi komplementować czy konstruktywnie podpowiedzieć kierunku działania. Czy też krytyk, który jest całkowicie nieświadomy swojego niszczącego wpływu. Musimy wtedy wychować tę część nas, nauczyć ją komunikować w sposób, który dodaje nam skrzydeł. W potyczkach z tego typu wirusem świetnie działa ujawnienie uczuć. Gdy taki krytyk słyszy, jak raniące i dewastujące są jego słowa, przeżywa czasem wstrząs. Uruchamia się w nim empatia i zwiększa świadomość własnego wpływu. Zaczyna widzieć po drugiej stronie żywego człowieka. Strony dogadują się co do dalszej współpracy.


Krytyk brutalny


Ostatnia kategoria to postać krytyczna, która dąży wyłącznie do poniżenia i zniszczenia drugiej strony. To najczęściej „pozostałość” po brutalnej przemocy. W takim przypadku potrzebne jest postawienie bardzo zdecydowanej granicy czy wręcz symboliczne „zabicie” krytyka. Jedna z moich klientek postanowiła, że ilekroć usłyszy w głowie nienawistny głos, wykona w powietrzu gest uderzenia pięścią, wyobrażając sobie jednocześnie, że wyrzuca w ten sposób krytyka z przestrzeni własnej psychiki i pozbawia go życia. Po kilku tygodniach powtarzania takiej „ceremonii” głos ucichł. Tego typu walka może być szczególnym wyzwaniem dla osób, którym używanie siły kojarzy się z przemocą. Trzeba najpierw „odkleić” takie połączenie, by móc dać sobie prawo do samoobrony.

.


Przejęcie energii krytyka


Niezależnie od tego, z jakim rodzajem wirusa krytycyzmu a mamy do czynienia, bardzo korzystne jest dla nas przejęcie jego energii. To przecież nasza własna siła, która przepracowana może działać dla naszego dobra. Odgrywając krytyka, nieśmiałe osoby nagle zmieniają się w żarliwie perorujących kaznodziejów, ciche myszki w stanowcze szefowe a niezdecydowani „walą” konkretami jak na ringu bokserskim. Odtwarzająca się uporczywie zdarta płyta negatywizmu pokazuje nam, jakie pokłady wytrwałości w nas drzemią. Tym sposobem zaczynamy mieć dostęp do nowej jakości, która może się nam przydać w życiu.


W zmaganiach z wirusem krytycyzmu często nie wystarcza suplementacja pozytywnymi afirmacjami. Mimo, że chwalimy samych siebie i powtarzamy jak mantrę auto-miłosne wyznania, wirus rozprzestrzenia się po organizmie i atakuje kolejne organy. Wzywa nas do mitycznej walki, w której wygraną jest nie tylko uwolnienie się od ściągającej w dół infekcji. Wraz z pokonaną chorobą uodparniamy się na wyzwania życiowe i uczymy się wytrwale realizować nasze cele życiowe.

.


Ograniczenie pandemii

Wirusy znane są z tego, że nieustannie mutują, żeby skutecznie podejść nasz system immunologiczny. Strategią krytyka wewnętrznego jest często sklejenie się z nami i podszywanie pod tzw. niepodważalne prawdy. Widoczny jest też w projekcjach, gdy przypisujemy innym negatywne myślenie na nasz temat.


Samokrytycyzm zmusza, by tropić go w myślach, komunikatach a przede wszystkim wytrwale badać nasze emocje. Jeśli wewnętrzny monolog ściąga nas w dół, warto wykonać „test” i namierzyć wirusa. Możemy też przyczynić się do ograniczenia światowej epidemii krytycyzmu, świadomie przyglądając się naszej wewnętrznej i zewnętrznej komunikacji.

Agnieszka Olszewska – Kaczmarek
Psycholożka i psychoterapeutka

.

Umów sesję online klikając w ten link: https://psyche.expert/doctors/agnieszka-olszewska